niedziela, 1 lipca 2018

oddech 2

Oddech
plaża 
różowo krwisty zachód słońca
mężczyzna biegnie brzegiem morza
ma słuchawki  na uszach
nie chce słuchać szumu fal
a one tak pięknie śpiewają  
on biegnie i zamyka oczy 
nic już nie jest ważne 
wszystko straciło dla niego sens
nie ma już nic
tylko tą muzykę na uszach
nie dowie się nikt co się stało
on nikomu nie powie
za dużo serca włożył w to życie
w każdy oddech jaki w nim łapał
łzy mu lecą po rozgrzanych policzkach
ma dość
wraca
wbiega na asfalt
nie patrzy w żadną stronę
byle przed siebie
dobiega do torów
wchodzi na nie i siada na szynach
dla niego czas się już skończył 

Oddech
kobieta ubrana w poszarpane ale czyste ubranie
przy niej czwórka małych zapłakanych wystraszonych dzieci
rozmazują sobie po malutkich pulchnych buźkach łzy
patrzą z nadzieją na matkę
szukają w niej pomocy 
co będzie dalej
obok nich stoją wypchane walizki
czekają na pociąg na peronie
maleństwa kurczowo trzymają się matki
serce jej przepełnione jest goryczą bezsilnością
życie ją zniszczyło
on ją zniszczył
jeszcze czuje na sobie siłę uderzenia jego pięści
na obolałych plecach trzyma plecak z najpiękniejszymi chwilami jej życia
zdjęcia dzieci i jej wiersze
ucieka
wsiada do pociągu
dzieci za nią szybko znajdują miejsca w przedziale 
siadają i od razu ich błyszczące oczka znajdują punkt zaczepiania za oknem
ona wie gdzie je wiezie
czeka na nie miejsce nadziei
musi to zrobić 
musi je oddać
on ją znajdzie 
znajdzie całą ich piątkę i zabije 
to jej obiecał
mijają godziny
dojechali..czeka na stacji piękna młoda pani
ona oddaje jej dzieci i bez pożegnania wskakuje z powrotem do pociągu
małe serduszka się zatrzymują
Mamusiu...
dla niej czas już się skończył


Oddech
urodziło się 
jej miłość nareszcie się pojawiła na świecie
tylko niestety w złym czasie
jest w domu sama
wszyscy gdzieś wyszli
o ona zaczęła rodzić
i jest ..jej małe szczęście jest
leży cała we krwi i tuli je do siebie
ono nie oddycha 
a krew się z niej leje
jak rzeka wypływa ze źródła
cały dywan przybrał kolor purpury
nikogo nie ma nadal
mają siebie 
szczęście i ona
dla nich obojga czas się już skończył

Oddech
oddech
oddech
rytmiczny oddech
stoję i wyobrażam sobie
to małe dziecię leżące na martwej matce
chłopca i dziewczynkę pod kołami ciężarówki
dziewczynę i chłopca z pękniętym sercem
mężczyznę w bramie
i tego na torach
matkę z pękniętym sercem
i wykrwawione szczęście na dywanie

stoję i myślę że będzie mi z nimi tam dobrze 
dla mnie tez czas już się skończył

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz