czwartek, 6 września 2018

dla ciebie




Widziałeś kiedyś burze z bliska
albo sztorm na morzu stojac na brzegu?
A widziałeś wulkan jak sie budzi ze snu
albo matke jak ktos jej chce odebrać dziecko?

popatrz na swoje dlonie
popatrz na słowa 
na nasze zaufanie
na te kilka lat co przeleciały przez rece 
jak szybki przeciag 
czy uderzenie gromu

Tyle lat 
tyle słów myśli a jednak jesteś 

nie odkryje przed Toba nic wiecej
bo sie boje
bo nie ufam 
o mnie jeszcze boli
bo krwawie

Nie dałeś mi jeszcze głębokiego oddechu i spokojnego snu
na to czekam
na ciepło na bicie twojego serca
na miłośc na satynowej czarnej poscieli
maciejke pod oknem
i kawe na tarasie..

Ale wiesz co..
zamykam oczy i widze
malego chłopczyka biegnacego za piłeczką
dziewczynki na hustawce
i śniadanie na swiezym powietrzu
to byloby rajem dla mnie

narazie jest burza spokojna ale burza 
za chwile bedzie sztorm i cisza 
potem piekny słoneczny dzień i znów burza
błyskawice grzmoty i deszcz i łzy
az do momentu wiosny slonca i ciepła twoich realnych dłoni

nie umiem juz czekac
pomóz mi 

czwartek, 19 lipca 2018

nienawiść

stoję w deszczu 
mokra zziębnięta
siwe usta drżą i w bezruchu wyrzucają z siebie niemy krzyk
upadam pochylona głowa staje się za ciężka
opada
z mokrych włosów płyną nici wody

staje się wodospadem nicości
takim chłamem na wysypisku
gnojem płaczu żebraka wśród bogatych
umiesz mi powiedzieć ile kosztuje w tym świecie spokój?
ile kosztuje czystość białej pościeli
a ile lekki oddech pełen tlenu???

nie umiesz 
a dlaczego 
bo sam jesteś pogubiony 
sam stałeś się brakiem odpowiedzi na moje pytania
nie umiesz mnie nie czytasz
zasłonięte kotary nad łóżkiem 
zarośnięte kwiaty 
zajebany rów powodziowy i woda wpływa do domu
płaczą dzieci 
topi się cały majątek życia tych ludzi 

a cały czas pada
nic nie jest suche 
wszystko pokryło się mokra zgnilizna
a te moje mokre włosy opadały na twarz
hehe
jest jak chciałeś
ty tam na górze 
jest jak chciałeś 
zajebałeś mnie woda deszczem który cuchnie
kolorem czarnej szarości
jeszcze ci mało
jeszcze mnie doświadczasz
nieźle kurwa
 ile dni jeszcze mam tak tu siedzieć 
w tej kałuży 
ile dni udawać ze to Zycie 
ze to egzystencja 
gra film
jakieś nieudane przedstawienie
niezłego aktora obstawiłeś w tym kadrze 
niezły z ciebie reżyser

ale wiesz co
podniosę się 
chuja tam 
podniosę się
bez ciebie ...sama i nikt już nigdy nie sprawi ze będę mokra i będę ryczeć
ni chuja nikt

nieudane przedstawienie dostanie Oskara
nagrodę za najgorsza grę aktorska :D
 widzisz jak się podnoszę
otrzepuje z wody 
unoszę Głowę do nieba i krzyczę
patrz mi w oczy 
teraz ja rządzę
i nikt inny 
to moje kurwa Zycie i nikt nie ma klucza do jebanej furtki ..amen

piątek, 6 lipca 2018

:-)



Zawieszona jestem w próżni
tyle tylko że jest tam cicho i nie ma nikogo
jestem sama
nie ma okien drzwi nie ma wiatru ani słońca

umiesz to sobie wyobrazić?
istotę wiszącą jak klaun w cyrku nad sceną
może coś w tym jest
może to trafne porównanie
klaun
ktoś  z kogo inni się śmieją
kto urodził się dla przyjemności innych

wiszę i nawet nie czuję że nie ma gruntu pod nogami
urodziłam się w takiej nicości
tylko nie mogę sobie przypomnieć dnia narodzin
kiedy tak naprawdę moja prawdziwa osoba otworzyła oczy
tyle jest sekund w życiu w których wykonujesz swoje pierwsze ruchy
kiedy zaczynasz kopać 

tak czy inaczej ta ciemna próżnia to miejsce gdzie często trafiam 
ktoś użyje kłamstwa ktoś splugawi się w moich oczach znów tam trafiam
żeby czuć się bezpiecznie 
ona jest schronieniem 
być może kiedyś w niej  zawisnę już na zawsze
tylko szkoda że zostawię przez skutek tych przeżyć moja dwa uśmiechy 
tego mi najbardziej szkoda

nie umiem być silna 
nie ma skąd tej siły czerpać już
noż kurwa nie ma

niedziela, 1 lipca 2018

Mama 1

Mamo
otworzyłaś mi okno na świat
otworzyłaś serce
podarowałaś tyle miłości
której wartość nie zna ceny

Mamo poświeciłaś swoje życie
nauczyłaś jak stawiać życiu pierwsze fochy

Mamo
składam na twe spracowane dłonie
cały obraz mojego dzieciństwa
radość i smutki
unieśnienia zawody
sukcesy porażki
łzy gdy spałaś i gdy sama spałam

Dziękuje



ciemność

Ciemność
jest dobra
nie bój się jej 
podaj mi rękę ..widzisz to takie łatwe
jak ma się kogoś obok wszystko jest prostsze i mniej bolesne
i wtedy  łatwo przezwyciężyć strach 
bo masz siłę w kimś

Ciemność
jest ciszą
zdejmij dłonie z uszu
nie zamykaj jej drogi do siebie
słuchaj jej
bo cisza w ciemności jest bezpieczna

Ciemność
jest czysta
spójrz na siebie w niej
jesteś piękna nieskalana
nikt cie w niej nie dotknie
nie ubrudzi syfem życia
nie w niej plam ani dziur rzeczywistości
ideał

Ciemność
jest spokojna
czujesz jaka jest w niej harmonia
uspokaja cię
tylko złap ją
wyczuj
a znajdziesz ukojenie
spokój

Ciemność jest uczuciem
znajdziesz w niej wszystko czego szukałaś zawsze w ludziach
już są ci oni nie potrzebni
ona cie kocha jaka jesteś
 zamknij oczy i jesteś w niej

dobranoc 
 

oddech 2

Oddech
plaża 
różowo krwisty zachód słońca
mężczyzna biegnie brzegiem morza
ma słuchawki  na uszach
nie chce słuchać szumu fal
a one tak pięknie śpiewają  
on biegnie i zamyka oczy 
nic już nie jest ważne 
wszystko straciło dla niego sens
nie ma już nic
tylko tą muzykę na uszach
nie dowie się nikt co się stało
on nikomu nie powie
za dużo serca włożył w to życie
w każdy oddech jaki w nim łapał
łzy mu lecą po rozgrzanych policzkach
ma dość
wraca
wbiega na asfalt
nie patrzy w żadną stronę
byle przed siebie
dobiega do torów
wchodzi na nie i siada na szynach
dla niego czas się już skończył 

Oddech
kobieta ubrana w poszarpane ale czyste ubranie
przy niej czwórka małych zapłakanych wystraszonych dzieci
rozmazują sobie po malutkich pulchnych buźkach łzy
patrzą z nadzieją na matkę
szukają w niej pomocy 
co będzie dalej
obok nich stoją wypchane walizki
czekają na pociąg na peronie
maleństwa kurczowo trzymają się matki
serce jej przepełnione jest goryczą bezsilnością
życie ją zniszczyło
on ją zniszczył
jeszcze czuje na sobie siłę uderzenia jego pięści
na obolałych plecach trzyma plecak z najpiękniejszymi chwilami jej życia
zdjęcia dzieci i jej wiersze
ucieka
wsiada do pociągu
dzieci za nią szybko znajdują miejsca w przedziale 
siadają i od razu ich błyszczące oczka znajdują punkt zaczepiania za oknem
ona wie gdzie je wiezie
czeka na nie miejsce nadziei
musi to zrobić 
musi je oddać
on ją znajdzie 
znajdzie całą ich piątkę i zabije 
to jej obiecał
mijają godziny
dojechali..czeka na stacji piękna młoda pani
ona oddaje jej dzieci i bez pożegnania wskakuje z powrotem do pociągu
małe serduszka się zatrzymują
Mamusiu...
dla niej czas już się skończył


Oddech
urodziło się 
jej miłość nareszcie się pojawiła na świecie
tylko niestety w złym czasie
jest w domu sama
wszyscy gdzieś wyszli
o ona zaczęła rodzić
i jest ..jej małe szczęście jest
leży cała we krwi i tuli je do siebie
ono nie oddycha 
a krew się z niej leje
jak rzeka wypływa ze źródła
cały dywan przybrał kolor purpury
nikogo nie ma nadal
mają siebie 
szczęście i ona
dla nich obojga czas się już skończył

Oddech
oddech
oddech
rytmiczny oddech
stoję i wyobrażam sobie
to małe dziecię leżące na martwej matce
chłopca i dziewczynkę pod kołami ciężarówki
dziewczynę i chłopca z pękniętym sercem
mężczyznę w bramie
i tego na torach
matkę z pękniętym sercem
i wykrwawione szczęście na dywanie

stoję i myślę że będzie mi z nimi tam dobrze 
dla mnie tez czas już się skończył

oddech 1


Oddech
mały bobas na niebieskim kocyku
nad nim zmęczona niewyspana matka
on wyciąga do niej swoje małe rączki
bierze go na ręce i tuli do jej chorego serca
a potem upada mdleje
dla nich obojga czas już się skończył

Oddech
chłopiec na rowerku szybciutko przebiera nóżkami
jedzie
za nim biegnie siostra 
ubrana w kolorową sukienkę
na jej twarzy cały czas widać uśmiech
bawią się
on jest bandyta który okradł bank i ucieka z łupem
ona jest policjantką która musi go złapać
dla nich to zabawa
...rozpędzona ciężarówka przemęczony kierowca 
za ostry zakręt
wesołe dzieci szybkość
pisk opon
dla całej trójki czas już się skończył

Oddech
rudy chłopiec wesoło biega po placu zabaw 
huśtawka , zjeżdżalnia, pełna dzieci piaskownica 
karuzela
na ławce siedzi jego matka 
z kimś rozmawia przez telefon
jej mina na twarzy nagle traci kolor
robi się szara ziemista
telefon jej upada na zielona trawę która obrasta wokół ławki
dla niej za pół roku czas już się skończy

Oddech
piękna blondynka idzie z chłopakiem trzymając go mocno za rękę
on patrzy na nią z miłością
uśmiechają się do siebie
są tacy szczęśliwi
nie widzą nadbiegającego mężczyzny z nożem  w dłoni
w jego oczach płonie złość wściekłość bezsilność
ucieka przed kolegami z gangu 
jest im winny spora ilość pieniędzy
nie ma ich
potrzebował na leczenie chorej matki
pożyczył ale nie ma z czego oddać
do pracy iść nie może bo nic tak naprawdę nie umie
jest nieudolny życiowo
wie że to było z góry skazane na porażkę 
a oni idą tacy pełni życia 
skąd się bierze w ludziach tyle ciepła i Nadziei
on tego nie miał nigdy ..nie doświadczył miłości i chyba raczej już jej nie zazna
mija ich nieświadomie zahaczając nożem  o kobietę
ona stoi chwilę bez ruchu zaskoczona sytuacją
i upada
mężczyzna biegnie dalej 
wpada do bramy opiera o ścianę i czeka
grupa ludzi mija bruneta pochylonego nad piękną dziewczyną
wbiegają do bramy dopadają dłużnika
zadają mu kilka mocnych dźgnięć nożem w serce
on upada krew krążąca w jego aorcie rozlewa się po całym ciele
dziewczyna dostała cios w tętnicę
chłopak stracił świadomość jego mózg umarł 
matka chwyciła ostatni oddech w płuca
dla tej czwórki czas już się skończył

czwartek, 28 czerwca 2018

selfish love

bycie życiowym skurwysynem jest czasem lepsze niż łapanie zwykłego oddechu
zapadanie się w głęboki sen 
zdecydowanie lepsze niż spacer po durnym pięknie Świata jak się ma takie ciemne myśli

takie śmierdzące i zgniłe ciało jest piękniejsze niż te szmaty na wybiegu i na okładkach cienkich gazet
to zwykłe śmieci

życie to szmata
brudna ściera rzeczywistości
rodzisz się i już chwytasz ten smród życia
na chuj ci to wszystko
ta cała kolorowa otoczka Świata 
na chuj ci to poukładanie
ty się do tego  nie nadajesz
ty jesteś brudem szarości
nie ma życia tu na ziemi dla ciebie 
po co tu jesteś????
głupia tępa istoto 
nie należy ci się nawet jeden oddech na tym padole 
 
zdychaj już bo  nie umiesz nawet być jedna komórka 
nie należy ci się nic 
po co się urodziłeś
po to żeby zaraz zniknąć
nikt cie tu nie zna 
i nie pozna 
za krótko tu żyjesz 
bo nie jesteś tego godzien 
nie dla ciebie 
nie masz prawa tu być
zdychaj pasożycie Świata 
 

syf


piękno rzeczywistości
posłuchaj

niewyobrażalnie pusty dom 
bez echa

pusta dziupla w drzewie
całym z szarego próchna

nora ziejąca czeluścią
brzydkim zgniłym zapachem

padlina leżąca w rowie
i muchy kłębiące się na niej

brudne ścieki za miastem
smog ich smrodu i unosząca się nad nimi mgła 

martwe pisklę
które wypadło z gniazda
oblepione gryzącymi je mrówkami

studnia wpadająca miliony kilometrów w dół
pusta bez wody  

dziecko szukające matki
która porzuciła go na śmietniku

wyrzucony zabłocony miś
nudny nieciekawy 
nie do przytulania

i moje serce

motyl


Najbardziej nierealne
Wyobraź sobie malutkiego młodego MOTYLA
- pięknych kolorów
o delikatnych jak jedwab skrzydłach
lekkiego, bez grama wagi
o ciele tak wątłym i nikłym jakby go nie było

Wyobraź sobie że śpi otulony
kruchą osłona życia
każda cząsteczka tlenu przez nią przenika
ona czuje się bezpieczny 
wie że ta ochrona mimo delikatności jest mocna stabilna
tak ma wpojone w umysł
''jestem bezpieczny"

Jest tak kurewsko pewny tej ochrony
że nawet wiara w nią dodaje tez strukturze pancernej budowy

Spójrz mu w oczy
co widzisz???
....
właśnie...

Śpi , lekko oddycha
ma uśmiech na twarzy
serce bije zgodnym życiu rytmem

A teraz...
..wyobraź sobie dalej..
osłona pęka...
......
...
......
....
cisz bum ..
nic
....głucha cisz..

Niczego nieświadomy 
piękny szczęśliwy MOTYL
pomału jak na zwolnionym filmie otwiera oczy
ze zdumienia patrzy jak ochronny klosz 
który go otaczał
rozpada się na tysiące kawałków

Spadają mu na twarz
kalecząc Skórę
rozrywają skrzydła
leje się krew...

"byłem taki pewny"

To najbardziej nierealne zjawisko 
jakiego jego krótkie życie doświadczyło
Pękła ..rozpadła się..
eksplodowała z taką mega siła
że MOTYL ogłuchł
stracił wzrok 
węch
słuch


Niewyobrażalny ogrom bólu w  jego umyśle
serce stanęło
przestało bić
został tylko blady pusty wzrok w jego spojrzeniu
wlepionym w niebo

ostatnia iskra życia
"byłem taki pewny"

Ale jedno jest w tym wszystkim cudem
to  że pozwolono mu tak się czuć chociaż przez chwile

Leży martwy na delikatnym dywanie puchu ostrych kawałków szkła
jeszcze iskra się tli 
jeszcze umysł rodzi myśli 

Dlaczego tak się stało?
Co przeoczył?
Co przespał?
Czujność!!!!!!!!!!
"To przespałeś Maleńki !.. byłeś za bardzo wszystkiego pewny
za szczęśliwy..żeby to miało ciąg dalszy 
Szczęścia nie ma 
Miłości radości i szczęścia nie ma Maleńki
żyłeś w złudzeniu snu poprostu"


Wyobraź sobie tego MOTYLA
leżącego na mokrym od deszczu asfalcie
z porwanymi skrzydłami
twarzą cała we krwi
zdeptanego jak do tej pory już tysiącem butów 

Wyobraź sobie co on czuje

Był taki pewny taki bezpieczny taki spokojny 
czekający na nowy słoneczny piękny niosący radość dzień
a wtedy by wstał
przetarł zaspane oczka
rozłożył piękne zjawiskowo kolorem skrzydła
i poleciałby w niebo


Ktoś mu to obiecał..
Przez kilka krótkich dni był szczęśliwy 
żył ta nadzieją 

Boże ..jaki on był przekonany że następnym pięknym dniu..

MOTYLKU
Podziękuj Bogu
za ten czas który przeżyłeś
Podziękuj Bogu
za miłość której doświadczyłeś
Podziękuj Bogu 
za nadzieję która trzymała cie przy życiu
Podziękuj Bogu 
za to co ci dał na krótko ale dał.

MOTYL
Już z niego nic nie zostało
nawet ślad odrobina serca nic

Spadł większy deszcz
obmył ulice
zabrał jego rozszarpane ciało
teraz płynie po czarnej ulicy
zapadł już w pełni zmrok 
przyszła noc

płynie jak ścierwo
padlina

Dla mnie MOTYLKU
jesteś najpiękniejszym ścierwem padlina 
najcudowniejszym zjawiskiem
i najdelikatniejszym uczuciem jakie znałam

MOTYLKU
kocham cie bo wiem co czujesz 
bo jesteś mną maleńki





 

poniedziałek, 25 czerwca 2018

okno





chcesz mnie oddać
chcesz spakować mnie w duży karton
i oddać
ale dlaczego?
bo stałam się niewygodna
bo ciągle pytam dociekam bo nie wierze
mój aniele
rozłóż skrzydła ale nie wypuszczaj ze szpon które mocno trzymają


te obślinione dromy tylko na to czekają
siedzą ukryte w ciemnym zaułku i sapią czerwonością ślepi


a ty chcesz mnie oddać
mój aniele


jestem tylko ulotnym puchem masz prawo to zrobić wypuścić
ja i tak kiedyś zniknę
a obiecane mi niebo tak naprawdę dla mnie nie istnieje
nie ma w nim miejsca dla mnie


poza tym anioły nie istnieją
anioły to tylko nasze marzenie o opiekunie naszych myśli


jest wieczór i zaraz pewnie niebo zakryje się ciemnością
dobranoc


amen

niedziela, 24 czerwca 2018

deszcz




Widziałeś kiedyś martwą mysz leżącą na ulicy
jechałeś autem i pilnowałeś żeby jej nie przejechać
ale dlaczego  ..skoro już jest martwa
zatrzymujesz samochód po szkołą i myślisz
jest 
znalazłeś odpowiedź
ponieważ masz szacunek do śmierci dlatego

Miałeś ochotę wysiąść i ją podnieść
przełożyć gdzieś w trawę obok
uszanować jej odejście

Ale jak zwykle dwójka  zakręciłeś i jechałeś dalej 
kierowałeś się do bramy rzeczywistości
po co ci ta ciągła rozkmina życia
po co bez przerwy wracasz analizujesz 
po co rozmyślasz
i zagłębiasz się wiecznie w to co jest tak mało ważne 
tak nisko istotne
nic nie znaczące
taki pył 
pół ziarenka piachu 
taka mysz

Twój umysł za dużo ma chyba wolnego 
za mało w tym twoim świecie jest sytuacji rzeczy i sposobności
którymi chciałby się nakarmić
które by chciał spróbować i by mu smakowały

Zapewne tę martwą mysz ktoś rozjedzie 
i zostanie z niej tylko mały  śmierdzący ślad rozkładu
zresztą jakie to miałoby znaczenie
żadne
nawet ten szacunek do śmieci..Żaden
bo tak naprawdę o niej się nie powinno myśleć zbyt często
jest zycie 
jest deszcz auto szkoła 
jest parking 
i brak ludzi..

weź parasol z bagażnika bo dzisiaj  zmokniesz


piątek, 22 czerwca 2018

kawa




nie przeproszę cie już nigdy za nic
nie powiem słowa
nie napisze 
nie zapłacze
nauczyłeś mnie tego żeby żyć jałowym powietrzem
nauczyłeś mnie  wyrzucania z otocznia gęstej smoły przez którą nie da się oddychać
pokazałeś moją naiwność
moja głupotę
ale pokazałeś tez krainę przed którą zawsze drżałam
do której zawsze bałam się wejść
ale sam oceń ..czy nie miałam racji?
ja tam jeszcze  posiedzę trochę
może popłaczę podumam potęsknię
ale wynajmę za jakiś czas niszczyciela
i zaora cała ta piękną krainę
posadzę tam chwasty i będę pielęgnować
niech nigdy więcej na tym podłożu nic nie wyrośnie

nie przeproszę ale podziękuję
już na zawsze zostanie w moim sercu zalaminowane uczucie 
zamykam je 
ale nie zapomnę