czwartek, 6 września 2018
dla ciebie
Widziałeś kiedyś burze z bliska
albo sztorm na morzu stojac na brzegu?
A widziałeś wulkan jak sie budzi ze snu
albo matke jak ktos jej chce odebrać dziecko?
popatrz na swoje dlonie
popatrz na słowa
na nasze zaufanie
na te kilka lat co przeleciały przez rece
jak szybki przeciag
czy uderzenie gromu
Tyle lat
tyle słów myśli a jednak jesteś
nie odkryje przed Toba nic wiecej
bo sie boje
bo nie ufam
o mnie jeszcze boli
bo krwawie
Nie dałeś mi jeszcze głębokiego oddechu i spokojnego snu
na to czekam
na ciepło na bicie twojego serca
na miłośc na satynowej czarnej poscieli
maciejke pod oknem
i kawe na tarasie..
Ale wiesz co..
zamykam oczy i widze
malego chłopczyka biegnacego za piłeczką
dziewczynki na hustawce
i śniadanie na swiezym powietrzu
to byloby rajem dla mnie
narazie jest burza spokojna ale burza
za chwile bedzie sztorm i cisza
potem piekny słoneczny dzień i znów burza
błyskawice grzmoty i deszcz i łzy
az do momentu wiosny slonca i ciepła twoich realnych dłoni
nie umiem juz czekac
pomóz mi
czwartek, 19 lipca 2018
nienawiść
stoję w deszczu
mokra zziębnięta
siwe usta drżą i w bezruchu wyrzucają z siebie niemy krzyk
upadam pochylona głowa staje się za ciężka
opada
z mokrych włosów płyną nici wody
staje się wodospadem nicości
takim chłamem na wysypisku
gnojem płaczu żebraka wśród bogatych
umiesz mi powiedzieć ile kosztuje w tym świecie spokój?
ile kosztuje czystość białej pościeli
a ile lekki oddech pełen tlenu???
nie umiesz
a dlaczego
bo sam jesteś pogubiony
sam stałeś się brakiem odpowiedzi na moje pytania
nie umiesz mnie nie czytasz
zasłonięte kotary nad łóżkiem
zarośnięte kwiaty
zajebany rów powodziowy i woda wpływa do domu
płaczą dzieci
topi się cały majątek życia tych ludzi
a cały czas pada
nic nie jest suche
wszystko pokryło się mokra zgnilizna
a te moje mokre włosy opadały na twarz
hehe
jest jak chciałeś
ty tam na górze
jest jak chciałeś
zajebałeś mnie woda deszczem który cuchnie
kolorem czarnej szarości
jeszcze ci mało
jeszcze mnie doświadczasz
nieźle kurwa
ile dni jeszcze mam tak tu siedzieć
w tej kałuży
ile dni udawać ze to Zycie
ze to egzystencja
gra film
jakieś nieudane przedstawienie
niezłego aktora obstawiłeś w tym kadrze
niezły z ciebie reżyser
ale wiesz co
podniosę się
chuja tam
podniosę się
bez ciebie ...sama i nikt już nigdy nie sprawi ze będę mokra i będę ryczeć
ni chuja nikt
nieudane przedstawienie dostanie Oskara
nagrodę za najgorsza grę aktorska :D
widzisz jak się podnoszę
otrzepuje z wody
unoszę Głowę do nieba i krzyczę
patrz mi w oczy
teraz ja rządzę
i nikt inny
to moje kurwa Zycie i nikt nie ma klucza do jebanej furtki ..amen
mokra zziębnięta
siwe usta drżą i w bezruchu wyrzucają z siebie niemy krzyk
upadam pochylona głowa staje się za ciężka
opada
z mokrych włosów płyną nici wody
staje się wodospadem nicości
takim chłamem na wysypisku
gnojem płaczu żebraka wśród bogatych
umiesz mi powiedzieć ile kosztuje w tym świecie spokój?
ile kosztuje czystość białej pościeli
a ile lekki oddech pełen tlenu???
nie umiesz
a dlaczego
bo sam jesteś pogubiony
sam stałeś się brakiem odpowiedzi na moje pytania
nie umiesz mnie nie czytasz
zasłonięte kotary nad łóżkiem
zarośnięte kwiaty
zajebany rów powodziowy i woda wpływa do domu
płaczą dzieci
topi się cały majątek życia tych ludzi
a cały czas pada
nic nie jest suche
wszystko pokryło się mokra zgnilizna
a te moje mokre włosy opadały na twarz
hehe
jest jak chciałeś
ty tam na górze
jest jak chciałeś
zajebałeś mnie woda deszczem który cuchnie
kolorem czarnej szarości
jeszcze ci mało
jeszcze mnie doświadczasz
nieźle kurwa
ile dni jeszcze mam tak tu siedzieć
w tej kałuży
ile dni udawać ze to Zycie
ze to egzystencja
gra film
jakieś nieudane przedstawienie
niezłego aktora obstawiłeś w tym kadrze
niezły z ciebie reżyser
ale wiesz co
podniosę się
chuja tam
podniosę się
bez ciebie ...sama i nikt już nigdy nie sprawi ze będę mokra i będę ryczeć
ni chuja nikt
nieudane przedstawienie dostanie Oskara
nagrodę za najgorsza grę aktorska :D
widzisz jak się podnoszę
otrzepuje z wody
unoszę Głowę do nieba i krzyczę
patrz mi w oczy
teraz ja rządzę
i nikt inny
to moje kurwa Zycie i nikt nie ma klucza do jebanej furtki ..amen
piątek, 6 lipca 2018
:-)
Zawieszona jestem w próżni
tyle tylko że jest tam cicho i nie ma nikogo
jestem sama
nie ma okien drzwi nie ma wiatru ani słońca
umiesz to sobie wyobrazić?
istotę wiszącą jak klaun w cyrku nad sceną
może coś w tym jest
może to trafne porównanie
klaun
ktoś z kogo inni się śmieją
kto urodził się dla przyjemności innych
wiszę i nawet nie czuję że nie ma gruntu pod nogami
urodziłam się w takiej nicości
tylko nie mogę sobie przypomnieć dnia narodzin
kiedy tak naprawdę moja prawdziwa osoba otworzyła oczy
tyle jest sekund w życiu w których wykonujesz swoje pierwsze ruchy
kiedy zaczynasz kopać
tak czy inaczej ta ciemna próżnia to miejsce gdzie często trafiam
ktoś użyje kłamstwa ktoś splugawi się w moich oczach znów tam trafiam
żeby czuć się bezpiecznie
ona jest schronieniem
być może kiedyś w niej zawisnę już na zawsze
tylko szkoda że zostawię przez skutek tych przeżyć moja dwa uśmiechy
tego mi najbardziej szkoda
nie umiem być silna
nie ma skąd tej siły czerpać już
noż kurwa nie ma
niedziela, 1 lipca 2018
Mama 1
Mamo
otworzyłaś mi okno na świat
otworzyłaś serce
podarowałaś tyle miłości
której wartość nie zna ceny
Mamo poświeciłaś swoje życie
nauczyłaś jak stawiać życiu pierwsze fochy
Mamo
składam na twe spracowane dłonie
cały obraz mojego dzieciństwa
radość i smutki
unieśnienia zawody
sukcesy porażki
łzy gdy spałaś i gdy sama spałam
Dziękuje
otworzyłaś mi okno na świat
otworzyłaś serce
podarowałaś tyle miłości
której wartość nie zna ceny
Mamo poświeciłaś swoje życie
nauczyłaś jak stawiać życiu pierwsze fochy
Mamo
składam na twe spracowane dłonie
cały obraz mojego dzieciństwa
radość i smutki
unieśnienia zawody
sukcesy porażki
łzy gdy spałaś i gdy sama spałam
Dziękuje
ciemność
Ciemność
jest dobra
nie bój się jej
podaj mi rękę ..widzisz to takie łatwe
jak ma się kogoś obok wszystko jest prostsze i mniej bolesne
i wtedy łatwo przezwyciężyć strach
bo masz siłę w kimś
Ciemność
jest ciszą
zdejmij dłonie z uszu
nie zamykaj jej drogi do siebie
słuchaj jej
bo cisza w ciemności jest bezpieczna
Ciemność
jest czysta
spójrz na siebie w niej
jesteś piękna nieskalana
nikt cie w niej nie dotknie
nie ubrudzi syfem życia
nie w niej plam ani dziur rzeczywistości
ideał
Ciemność
jest spokojna
czujesz jaka jest w niej harmonia
uspokaja cię
tylko złap ją
wyczuj
a znajdziesz ukojenie
spokój
Ciemność jest uczuciem
znajdziesz w niej wszystko czego szukałaś zawsze w ludziach
już są ci oni nie potrzebni
ona cie kocha jaka jesteś
zamknij oczy i jesteś w niej
dobranoc
jest dobra
nie bój się jej
podaj mi rękę ..widzisz to takie łatwe
jak ma się kogoś obok wszystko jest prostsze i mniej bolesne
i wtedy łatwo przezwyciężyć strach
bo masz siłę w kimś
Ciemność
jest ciszą
zdejmij dłonie z uszu
nie zamykaj jej drogi do siebie
słuchaj jej
bo cisza w ciemności jest bezpieczna
Ciemność
jest czysta
spójrz na siebie w niej
jesteś piękna nieskalana
nikt cie w niej nie dotknie
nie ubrudzi syfem życia
nie w niej plam ani dziur rzeczywistości
ideał
Ciemność
jest spokojna
czujesz jaka jest w niej harmonia
uspokaja cię
tylko złap ją
wyczuj
a znajdziesz ukojenie
spokój
Ciemność jest uczuciem
znajdziesz w niej wszystko czego szukałaś zawsze w ludziach
już są ci oni nie potrzebni
ona cie kocha jaka jesteś
zamknij oczy i jesteś w niej
dobranoc
oddech 2
Oddech
plaża
różowo krwisty zachód słońca
mężczyzna biegnie brzegiem morza
ma słuchawki na uszach
nie chce słuchać szumu fal
a one tak pięknie śpiewają
on biegnie i zamyka oczy
nic już nie jest ważne
wszystko straciło dla niego sens
nie ma już nic
tylko tą muzykę na uszach
nie dowie się nikt co się stało
on nikomu nie powie
za dużo serca włożył w to życie
w każdy oddech jaki w nim łapał
łzy mu lecą po rozgrzanych policzkach
ma dość
wraca
wbiega na asfalt
nie patrzy w żadną stronę
byle przed siebie
dobiega do torów
wchodzi na nie i siada na szynach
dla niego czas się już skończył
Oddech
kobieta ubrana w poszarpane ale czyste ubranie
przy niej czwórka małych zapłakanych wystraszonych dzieci
rozmazują sobie po malutkich pulchnych buźkach łzy
patrzą z nadzieją na matkę
szukają w niej pomocy
co będzie dalej
obok nich stoją wypchane walizki
czekają na pociąg na peronie
maleństwa kurczowo trzymają się matki
serce jej przepełnione jest goryczą bezsilnością
życie ją zniszczyło
on ją zniszczył
jeszcze czuje na sobie siłę uderzenia jego pięści
na obolałych plecach trzyma plecak z najpiękniejszymi chwilami jej życia
zdjęcia dzieci i jej wiersze
ucieka
wsiada do pociągu
dzieci za nią szybko znajdują miejsca w przedziale
siadają i od razu ich błyszczące oczka znajdują punkt zaczepiania za oknem
ona wie gdzie je wiezie
czeka na nie miejsce nadziei
musi to zrobić
musi je oddać
on ją znajdzie
znajdzie całą ich piątkę i zabije
to jej obiecał
mijają godziny
dojechali..czeka na stacji piękna młoda pani
ona oddaje jej dzieci i bez pożegnania wskakuje z powrotem do pociągu
małe serduszka się zatrzymują
Mamusiu...
dla niej czas już się skończył
Oddech
urodziło się
jej miłość nareszcie się pojawiła na świecie
tylko niestety w złym czasie
jest w domu sama
wszyscy gdzieś wyszli
o ona zaczęła rodzić
i jest ..jej małe szczęście jest
leży cała we krwi i tuli je do siebie
ono nie oddycha
a krew się z niej leje
jak rzeka wypływa ze źródła
cały dywan przybrał kolor purpury
nikogo nie ma nadal
mają siebie
szczęście i ona
dla nich obojga czas się już skończył
Oddech
oddech
oddech
rytmiczny oddech
stoję i wyobrażam sobie
to małe dziecię leżące na martwej matce
chłopca i dziewczynkę pod kołami ciężarówki
dziewczynę i chłopca z pękniętym sercem
mężczyznę w bramie
i tego na torach
matkę z pękniętym sercem
i wykrwawione szczęście na dywanie
stoję i myślę że będzie mi z nimi tam dobrze
dla mnie tez czas już się skończył
plaża
różowo krwisty zachód słońca
mężczyzna biegnie brzegiem morza
ma słuchawki na uszach
nie chce słuchać szumu fal
a one tak pięknie śpiewają
on biegnie i zamyka oczy
nic już nie jest ważne
wszystko straciło dla niego sens
nie ma już nic
tylko tą muzykę na uszach
nie dowie się nikt co się stało
on nikomu nie powie
za dużo serca włożył w to życie
w każdy oddech jaki w nim łapał
łzy mu lecą po rozgrzanych policzkach
ma dość
wraca
wbiega na asfalt
nie patrzy w żadną stronę
byle przed siebie
dobiega do torów
wchodzi na nie i siada na szynach
dla niego czas się już skończył
Oddech
kobieta ubrana w poszarpane ale czyste ubranie
przy niej czwórka małych zapłakanych wystraszonych dzieci
rozmazują sobie po malutkich pulchnych buźkach łzy
patrzą z nadzieją na matkę
szukają w niej pomocy
co będzie dalej
obok nich stoją wypchane walizki
czekają na pociąg na peronie
maleństwa kurczowo trzymają się matki
serce jej przepełnione jest goryczą bezsilnością
życie ją zniszczyło
on ją zniszczył
jeszcze czuje na sobie siłę uderzenia jego pięści
na obolałych plecach trzyma plecak z najpiękniejszymi chwilami jej życia
zdjęcia dzieci i jej wiersze
ucieka
wsiada do pociągu
dzieci za nią szybko znajdują miejsca w przedziale
siadają i od razu ich błyszczące oczka znajdują punkt zaczepiania za oknem
ona wie gdzie je wiezie
czeka na nie miejsce nadziei
musi to zrobić
musi je oddać
on ją znajdzie
znajdzie całą ich piątkę i zabije
to jej obiecał
mijają godziny
dojechali..czeka na stacji piękna młoda pani
ona oddaje jej dzieci i bez pożegnania wskakuje z powrotem do pociągu
małe serduszka się zatrzymują
Mamusiu...
dla niej czas już się skończył
Oddech
urodziło się
jej miłość nareszcie się pojawiła na świecie
tylko niestety w złym czasie
jest w domu sama
wszyscy gdzieś wyszli
o ona zaczęła rodzić
i jest ..jej małe szczęście jest
leży cała we krwi i tuli je do siebie
ono nie oddycha
a krew się z niej leje
jak rzeka wypływa ze źródła
cały dywan przybrał kolor purpury
nikogo nie ma nadal
mają siebie
szczęście i ona
dla nich obojga czas się już skończył
Oddech
oddech
oddech
rytmiczny oddech
stoję i wyobrażam sobie
to małe dziecię leżące na martwej matce
chłopca i dziewczynkę pod kołami ciężarówki
dziewczynę i chłopca z pękniętym sercem
mężczyznę w bramie
i tego na torach
matkę z pękniętym sercem
i wykrwawione szczęście na dywanie
stoję i myślę że będzie mi z nimi tam dobrze
dla mnie tez czas już się skończył
oddech 1
Oddech
mały bobas na niebieskim kocyku
nad nim zmęczona niewyspana matka
on wyciąga do niej swoje małe rączki
bierze go na ręce i tuli do jej chorego serca
a potem upada mdleje
dla nich obojga czas już się skończył
Oddech
chłopiec na rowerku szybciutko przebiera nóżkami
jedzie
za nim biegnie siostra
ubrana w kolorową sukienkę
na jej twarzy cały czas widać uśmiech
bawią się
on jest bandyta który okradł bank i ucieka z łupem
ona jest policjantką która musi go złapać
dla nich to zabawa
...rozpędzona ciężarówka przemęczony kierowca
za ostry zakręt
wesołe dzieci szybkość
pisk opon
dla całej trójki czas już się skończył
Oddech
rudy chłopiec wesoło biega po placu zabaw
huśtawka , zjeżdżalnia, pełna dzieci piaskownica
karuzela
na ławce siedzi jego matka
z kimś rozmawia przez telefon
jej mina na twarzy nagle traci kolor
robi się szara ziemista
telefon jej upada na zielona trawę która obrasta wokół ławki
dla niej za pół roku czas już się skończy
Oddech
piękna blondynka idzie z chłopakiem trzymając go mocno za rękę
on patrzy na nią z miłością
uśmiechają się do siebie
są tacy szczęśliwi
nie widzą nadbiegającego mężczyzny z nożem w dłoni
w jego oczach płonie złość wściekłość bezsilność
ucieka przed kolegami z gangu
jest im winny spora ilość pieniędzy
nie ma ich
potrzebował na leczenie chorej matki
pożyczył ale nie ma z czego oddać
do pracy iść nie może bo nic tak naprawdę nie umie
jest nieudolny życiowo
wie że to było z góry skazane na porażkę
a oni idą tacy pełni życia
skąd się bierze w ludziach tyle ciepła i Nadziei
on tego nie miał nigdy ..nie doświadczył miłości i chyba raczej już jej nie zazna
mija ich nieświadomie zahaczając nożem o kobietę
ona stoi chwilę bez ruchu zaskoczona sytuacją
i upada
mężczyzna biegnie dalej
wpada do bramy opiera o ścianę i czeka
grupa ludzi mija bruneta pochylonego nad piękną dziewczyną
wbiegają do bramy dopadają dłużnika
zadają mu kilka mocnych dźgnięć nożem w serce
on upada krew krążąca w jego aorcie rozlewa się po całym ciele
dziewczyna dostała cios w tętnicę
chłopak stracił świadomość jego mózg umarł
matka chwyciła ostatni oddech w płuca
dla tej czwórki czas już się skończył
czwartek, 28 czerwca 2018
selfish love
bycie życiowym skurwysynem jest czasem lepsze niż łapanie zwykłego oddechu
zapadanie się w głęboki sen
zdecydowanie lepsze niż spacer po durnym pięknie Świata jak się ma takie ciemne myśli
takie śmierdzące i zgniłe ciało jest piękniejsze niż te szmaty na wybiegu i na okładkach cienkich gazet
to zwykłe śmieci
życie to szmata
brudna ściera rzeczywistości
rodzisz się i już chwytasz ten smród życia
na chuj ci to wszystko
ta cała kolorowa otoczka Świata
na chuj ci to poukładanie
ty się do tego nie nadajesz
ty jesteś brudem szarości
nie ma życia tu na ziemi dla ciebie
po co tu jesteś????
głupia tępa istoto
nie należy ci się nawet jeden oddech na tym padole
zdychaj już bo nie umiesz nawet być jedna komórka
nie należy ci się nic
po co się urodziłeś
po to żeby zaraz zniknąć
nikt cie tu nie zna
i nie pozna
za krótko tu żyjesz
bo nie jesteś tego godzien
nie dla ciebie
nie masz prawa tu być
zdychaj pasożycie Świata
zapadanie się w głęboki sen
zdecydowanie lepsze niż spacer po durnym pięknie Świata jak się ma takie ciemne myśli
takie śmierdzące i zgniłe ciało jest piękniejsze niż te szmaty na wybiegu i na okładkach cienkich gazet
to zwykłe śmieci
życie to szmata
brudna ściera rzeczywistości
rodzisz się i już chwytasz ten smród życia
na chuj ci to wszystko
ta cała kolorowa otoczka Świata
na chuj ci to poukładanie
ty się do tego nie nadajesz
ty jesteś brudem szarości
nie ma życia tu na ziemi dla ciebie
po co tu jesteś????
głupia tępa istoto
nie należy ci się nawet jeden oddech na tym padole
zdychaj już bo nie umiesz nawet być jedna komórka
nie należy ci się nic
po co się urodziłeś
po to żeby zaraz zniknąć
nikt cie tu nie zna
i nie pozna
za krótko tu żyjesz
bo nie jesteś tego godzien
nie dla ciebie
nie masz prawa tu być
zdychaj pasożycie Świata
syf
piękno rzeczywistości
posłuchaj
niewyobrażalnie pusty dom
bez echa
pusta dziupla w drzewie
całym z szarego próchna
nora ziejąca czeluścią
brzydkim zgniłym zapachem
padlina leżąca w rowie
i muchy kłębiące się na niej
brudne ścieki za miastem
smog ich smrodu i unosząca się nad nimi mgła
martwe pisklę
które wypadło z gniazda
oblepione gryzącymi je mrówkami
studnia wpadająca miliony kilometrów w dół
pusta bez wody
dziecko szukające matki
która porzuciła go na śmietniku
wyrzucony zabłocony miś
nudny nieciekawy
nie do przytulania
i moje serce
motyl
Najbardziej nierealne
Wyobraź sobie malutkiego młodego MOTYLA
- pięknych kolorów
o delikatnych jak jedwab skrzydłach
lekkiego, bez grama wagi
o ciele tak wątłym i nikłym jakby go nie było
Wyobraź sobie że śpi otulony
kruchą osłona życia
każda cząsteczka tlenu przez nią przenika
ona czuje się bezpieczny
wie że ta ochrona mimo delikatności jest mocna stabilna
tak ma wpojone w umysł
''jestem bezpieczny"
Jest tak kurewsko pewny tej ochrony
że nawet wiara w nią dodaje tez strukturze pancernej budowy
Spójrz mu w oczy
co widzisz???
....
właśnie...
Śpi , lekko oddycha
ma uśmiech na twarzy
serce bije zgodnym życiu rytmem
A teraz...
..wyobraź sobie dalej..
osłona pęka...
......
...
......
....
cisz bum ..
nic
....głucha cisz..
Niczego nieświadomy
piękny szczęśliwy MOTYL
pomału jak na zwolnionym filmie otwiera oczy
ze zdumienia patrzy jak ochronny klosz
który go otaczał
rozpada się na tysiące kawałków
Spadają mu na twarz
kalecząc Skórę
rozrywają skrzydła
leje się krew...
"byłem taki pewny"
To najbardziej nierealne zjawisko
jakiego jego krótkie życie doświadczyło
Pękła ..rozpadła się..
eksplodowała z taką mega siła
że MOTYL ogłuchł
stracił wzrok
węch
słuch
Niewyobrażalny ogrom bólu w jego umyśle
serce stanęło
przestało bić
został tylko blady pusty wzrok w jego spojrzeniu
wlepionym w niebo
ostatnia iskra życia
"byłem taki pewny"
Ale jedno jest w tym wszystkim cudem
to że pozwolono mu tak się czuć chociaż przez chwile
Leży martwy na delikatnym dywanie puchu ostrych kawałków szkła
jeszcze iskra się tli
jeszcze umysł rodzi myśli
Dlaczego tak się stało?
Co przeoczył?
Co przespał?
Czujność!!!!!!!!!!
"To przespałeś Maleńki !.. byłeś za bardzo wszystkiego pewny
za szczęśliwy..żeby to miało ciąg dalszy
Szczęścia nie ma
Miłości radości i szczęścia nie ma Maleńki
żyłeś w złudzeniu snu poprostu"
Wyobraź sobie tego MOTYLA
leżącego na mokrym od deszczu asfalcie
z porwanymi skrzydłami
twarzą cała we krwi
zdeptanego jak do tej pory już tysiącem butów
Wyobraź sobie co on czuje
Był taki pewny taki bezpieczny taki spokojny
czekający na nowy słoneczny piękny niosący radość dzień
a wtedy by wstał
przetarł zaspane oczka
rozłożył piękne zjawiskowo kolorem skrzydła
i poleciałby w niebo
Ktoś mu to obiecał..
Przez kilka krótkich dni był szczęśliwy
żył ta nadzieją
Boże ..jaki on był przekonany że następnym pięknym dniu..
MOTYLKU
Podziękuj Bogu
za ten czas który przeżyłeś
Podziękuj Bogu
za miłość której doświadczyłeś
Podziękuj Bogu
za nadzieję która trzymała cie przy życiu
Podziękuj Bogu
za to co ci dał na krótko ale dał.
MOTYL
Już z niego nic nie zostało
nawet ślad odrobina serca nic
Spadł większy deszcz
obmył ulice
zabrał jego rozszarpane ciało
teraz płynie po czarnej ulicy
zapadł już w pełni zmrok
przyszła noc
płynie jak ścierwo
padlina
Dla mnie MOTYLKU
jesteś najpiękniejszym ścierwem padlina
najcudowniejszym zjawiskiem
i najdelikatniejszym uczuciem jakie znałam
MOTYLKU
kocham cie bo wiem co czujesz
bo jesteś mną maleńki
poniedziałek, 25 czerwca 2018
okno
chcesz mnie oddać
chcesz spakować mnie w duży karton
i oddać
ale dlaczego?
bo stałam się niewygodna
bo ciągle pytam dociekam bo nie wierze
mój aniele
rozłóż skrzydła ale nie wypuszczaj ze szpon które mocno trzymają
te obślinione dromy tylko na to czekają
siedzą ukryte w ciemnym zaułku i sapią czerwonością ślepi
a ty chcesz mnie oddać
mój aniele
jestem tylko ulotnym puchem masz prawo to zrobić wypuścić
ja i tak kiedyś zniknę
a obiecane mi niebo tak naprawdę dla mnie nie istnieje
nie ma w nim miejsca dla mnie
poza tym anioły nie istnieją
anioły to tylko nasze marzenie o opiekunie naszych myśli
jest wieczór i zaraz pewnie niebo zakryje się ciemnością
dobranoc
amen
niedziela, 24 czerwca 2018
deszcz
Widziałeś kiedyś martwą mysz leżącą na ulicy
jechałeś autem i pilnowałeś żeby jej nie przejechać
ale dlaczego ..skoro już jest martwa
zatrzymujesz samochód po szkołą i myślisz
jest
znalazłeś odpowiedź
ponieważ masz szacunek do śmierci dlatego
Miałeś ochotę wysiąść i ją podnieść
przełożyć gdzieś w trawę obok
uszanować jej odejście
Ale jak zwykle dwójka zakręciłeś i jechałeś dalej
kierowałeś się do bramy rzeczywistości
po co ci ta ciągła rozkmina życia
po co bez przerwy wracasz analizujesz
po co rozmyślasz
i zagłębiasz się wiecznie w to co jest tak mało ważne
tak nisko istotne
nic nie znaczące
taki pył
pół ziarenka piachu
taka mysz
Twój umysł za dużo ma chyba wolnego
za mało w tym twoim świecie jest sytuacji rzeczy i sposobności
którymi chciałby się nakarmić
które by chciał spróbować i by mu smakowały
Zapewne tę martwą mysz ktoś rozjedzie
i zostanie z niej tylko mały śmierdzący ślad rozkładu
zresztą jakie to miałoby znaczenie
żadne
nawet ten szacunek do śmieci..Żaden
bo tak naprawdę o niej się nie powinno myśleć zbyt często
jest zycie
jest deszcz auto szkoła
jest parking
i brak ludzi..
weź parasol z bagażnika bo dzisiaj zmokniesz
piątek, 22 czerwca 2018
kawa
nie przeproszę cie już nigdy za nic
nie powiem słowa
nie napisze
nie zapłacze
nauczyłeś mnie tego żeby żyć jałowym powietrzem
nauczyłeś mnie wyrzucania z otocznia gęstej smoły przez którą nie da się oddychać
pokazałeś moją naiwność
moja głupotę
ale pokazałeś tez krainę przed którą zawsze drżałam
do której zawsze bałam się wejść
ale sam oceń ..czy nie miałam racji?
ja tam jeszcze posiedzę trochę
może popłaczę podumam potęsknię
ale wynajmę za jakiś czas niszczyciela
i zaora cała ta piękną krainę
posadzę tam chwasty i będę pielęgnować
niech nigdy więcej na tym podłożu nic nie wyrośnie
nie przeproszę ale podziękuję
już na zawsze zostanie w moim sercu zalaminowane uczucie
zamykam je
ale nie zapomnę
Subskrybuj:
Posty (Atom)











