piątek, 22 czerwca 2018
ogród 2
...czuję ból jaki mi sprawia uścisk jego dłoni
czuje krew na ustach który zadał mi czarnym Bólem
upadam
a on mnie podnosi
i rzuca mną
spadam w czeluść zimnego piekła
nie trwa to długo
ale usypiam
budzę się przed bramą
kolejna jakże beztrosko powtarzany scenariusz
nie muszę dzwonić pukać
prosić by ktoś mnie tam wpuścił
drzwi same się uchylają
na progu stoi on
tym razem jest spokojny
kłania się nisko i wyciąga dłoń
"zapraszam mała
wejdź, nie obawiaj się.."
po bólu jaki mi zadał ja mam mu podać dłoń???
patrze na niego
co mam zrobić tak naprawdę nie mam nic do stracenia..
nie ma emocji
wewnętrzna walka się uspokoiła
mimo zakazu wstępu do mojego wnętrza komukolwiek jest we mnie cicho..
on znów się kłania
zdejmuje czarna chustę z głowy
i odsłania z mroku twarz
"czekaliśmy na Ciebie" mówi spojrzeniem
"wejdź mała , przecież to twój świat
świat który sama stworzyłaś
to ty mnie powinnaś zaprosić
ja tylko cie zabrałem do domu "
Spojrzałam w dół
pod nogami jest przezroczysta podłoga
widzę co się dzieje pod nią
tam wszystko trawi ogień
pali się ten mój świat
wiem że to gorący żar
ale mnie nie parzy
nadal stoję
a on ma wyciągnieta dłoń
co zrobić?
on unosi do góry brwi
patrzy z narastającym zdziwieniem
"zapraszam cie do twojego wnętrza
sama nim przecież jesteś
przed sobą się nie ucieka
a my tu czekamy na ciebie
na władce tego miejsca
ty nas stworzyłaś
jesteś matka każdego kawałka tego piekła"
słyszę głos za soba
stoję w osłupieniu nadal
cichy szept wręcz
taki daleki ale wiem że płynie gdzieś w powietrzu
odwracam spojrzenie
widzę Ciebie
juz głos jet bliżej
biegniesz do mnie
cos krzyczysz ale nie rozumiem ...
zerwał się nagle silny wiatr
zagłusza wszystko
i powietrze staje sie gorące
teraz to czuje
krzyczysz
"wracaj do mnie , on kłamie to nie twój świat
to miejsce stworzone przez twoja nienawiść do świata
to miejsce zniknie tylko ty musisz je zniszczyć"
jesteś juz bardzo blisko
wszystko się dzieje w ułamkach sekund
on nabiera siły
jego sylwetka rośnie
staje się olbrzymim bólem jaki niedawno trzymał w ręce
juz znika mu z twarzy spokój
poczuł zagrożenie
chwyta mnie za dłoń szarpie mocno
zaczyna ciagnać w stronę wejścia
wie że mimo swej siły Ty możesz mu mnie odebrać
dla niego uczucia są nieznajome on czuje tylko żądze
on karmi się mną
Dlatego jestem mu potrzebna
jesteś już tak blisko
ale...
jeden ruch jedno brutalne wyrwanie mnie sprzed tej bramy czekania
wciąga mnie
rygluje drzwi zakłada łańcuchy
kurwa
już stad nie ucieknę
"po to tu cie zabrałem mała
tu jest twoje miejsce
nigdzie indziej nie będziesz oddychać
bo tu się urodziłaś
ty nas potrzebujesz żeby byc soba"
zakuwa mnie w ciężkie pozłacane kajdany
nadal jestem naga dlatego okrywa mnie białym płaszczem
patrzy na mnie i śmieje się szyderczo
gładzi po włosach i mówi "idź suko"...
bosymi stopami stąpam po tym ciepłym szkle
obejmuje mnie wielkimi ramionami
całuje w usta
"teraz ja cie będę kochał maleńka'
a mnie w tym momencie pękło serce ........
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz